Forum www.lastelenovelas.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

W niewoli przeszłości/ Avenida Brasil (2012) Globo
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.lastelenovelas.fora.pl Strona Główna -> Telenowele wyemitowane po polsku / Novelas+
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:38, 30 Paź 2013    Temat postu:

Strasznie przeciągają konfrontację Tufao i Carminhii... już na początku 65 odcinka, Tufao dowiedział się prawdy, a minął cały 65 odcinek i cały 66, i dopiero w ostatniej scenie, Tufao spotkał się z Carminhą i wyznał, że zna całą prawdę. Liczyłem, że stanie się to gdzieś w połowie 66.

Bardzo ładny ślub Monalisy. Piękne przemówienie Silasa, ale myślałem, że przerywa ślub, aby powiedzieć o swojej chorobie... powinien to zrobić. Sytuacja była już podbramkowa (Euro chyba wszystkim się udziela, ale skoro to telenowela o futbolu, to chyba można takiego stwierdzenia użyć), kiedy ten kuzyn kardiolog chciał zbadać Silasa Very Happy On już chyba wie, że Silas nie jest chory, ciekawe, jak Monalisa to przyjmie, bo pewnie lada dzień odkryje prawdę.

Teraz Tufao pewnie żałuje, że wymienił Monalisę na Carminhę. Przekonał się, jakiego potwora poślubił. Chyba miał nadzieję, że na jego widok Mona zrezygnuje ze ślubu, ale się przeliczył.
Fajny był ich taniec na ślubie do piosenki forro (przypomniało mi się Cordel Encantado, bo tam leciał ten sam utwór na zabawach w domu Florindy).

Szkoda, że Noemia i Verónica się pokłóciły. Podobał mi się ich pakt przeciwko Cadinhowi, ale najwyraźniej, one nadal są o siebie zazdrosne i tęskno im za tym łajdakiem. Szkoda mi ich, bo one się zamartwiają, a on tym czasem próbuje przekonać Alexię do ślubu :/

I kolejna taka "niepokojąca", albo raczej "judaszowa" scena, która tak trochę "obrzydza" (nie umiem znaleźć odpowiedniego słowa). Chodzi mi mianowicie o tę, kiedy Carminha obejmuje Ninę i mówi jej, że jest dla niej jak córka, a Nina tak subtelnie potwierdza, że traktuje ją jak matkę... takie... hm... trudno mi nazwać te sceny, ale wzbudzają pewien niesmak, ale taki, który powinien towarzyszyć takim scenom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:39, 30 Paź 2013    Temat postu:

Rosemary napisał:
Suelen przyszło gorzko zapłacić , za swoje oszustwo i nie tak to miało być, i trafiła , z deszczu pod rynnę , a wszyscy panowie , których oskarżała o ojcostwo zemścili się aż za bardzo i powiem , tak potraktowali ją jak dziwkę bo za taką ją uważali trzeba powiedzieć to dobitnie i mimo to nadal ją lubią , szkoda tylko , że ją upodlili w taki a nie inny sposób aby się przekonać , że nie jest w ciąży i z jednej strony mi jej żal , a z drugiej nie i oby wyciągnęła wnioski z tego , dobrze , że Roni widział gdzie ona jest i oby ją uratował z rąk Ramona.
Monalisa rozstała sie z Silasem bo wyszło , że ją oszukiwał , a gdy tamten się chciał pogodzić to dowiedział się o jej tete z Tufao i wszystko sprzyjało temu , że Olenka była w odpowiednim miejscu i ta dwójka ma się ku sobie , co mi się podoba a Monalisa nie wiem ale raczej Tufao nie dla niej w tym momencie jest . Zresztą jemu podoba się Nina co tez powiedział , swojemu ojcu, szkoda , że się pogodził z Carmi , bo ona z nim pogrywa jak i z jego rodzinką na wszystkie fronty i wie gdzie uderzyć , żeby zabolało i ta jej wyprowadzka była dobra bo zagrała na uczuciu ojca do córki Wink i już mam dosyć tych jej gierek z Tufao i chcę , żeby to wyszło w końcu bo nie zasługuje na to on i jego rodzina. Zresztą tyle lad udawania kochającej żonki a w nocy chodzącej na schadzki z Maxem musi kiedyś wyjść.
Cadinho mimo wszystko wyszedł na prostą i jak widać bycie z Alexią wychodzi mu na dobre i do tego nadal jego byłe są pod jego urokiem , jeszcze Vero to się po wkurza , ale Noemię to łatwo udobruchać Laughing

Caua jest beznadziejnym aktorem i jego sceny mnie męczą nie ma w nich nic a nic na co warto zwrócić uwagę i oby jego postać na końcu była z Deb ta dwójka do siebie pasuje , mimo , że Jorghino ją zdradza to myślę , że oni bardziej do siebie pasują i bardziej siebie rozumieją niż , Jorge i Rita i im się może udać , a jego związek z Rita jest skazany na niepowodzenie za dużo ich dzieli a to co łączy jest nie wystarczające moim zdaniem .

telka się rozkręciła i o wiele bardziej mi się podoba niż wcześniej Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:39, 30 Paź 2013    Temat postu:

Też uważam Cauyę za słabego aktora, dotychczas podobał mi się tylko w Cordel Encantado, tam mnie przekonał, może postać do niego pasowała, ale w Avenidzie jest słaby... w DCDP też nie był najlepszy.

Ostatnio strasznie ciekawy stał się wątek Roniego i Suelen. Zawsze ich lubiłem, ale ostatnio jeszcze bardziej. W Ronim podobają mi się jego zasady i "przebiegłość", lubiłem też jego drażnienie się z Suelen. Bez wątpienia, to był mój ulubiony piłkarz z Divino ;)
Odkąd odkrył, że Suelen nie jest w ciąży i po tym, jak zrobiło mu się głupio, po upokorzeniu Suelen, to polubiłem go jeszcze bardziej. Widać, że jest mu przykro i stara się być sprawiedliwy. Jak już wspomniałem, lubię tę jego przebiegłość i spryt, widać, że lubi dociekać i w tym wypadku, zobaczył coś podejrzanego w Suelen i postanowił to sprawdzić. Nie jest naiwny, jak większość piłkarzy z Divino, którzy wierzyli w Suelen w każde słowo i zachowywali się jak jej pieski. Roni to naprawdę interesujący bohater i jak już kiedyś chyba wspominałem, żałuję, że chyba nie jest mu pisany wątek pary z Suelen, ale oni najbardziej mi do siebie pasują Sad Może coś się zmieni w planowanym wątku Roniego, bo na razie były tylko takie maleńkie sygnały, co do tego, że jest gejem, ale może jednak jakoś zmienią jego wątek i będzie z Suelen. Po porwaniu jeszcze bardziej się do siebie zbliżyli i podoba mi się, jak Roni jej bronił. Prawdziwy bohater, sam postanowił zbadać całą sytuację i wiedział, że Suelen coś ukrywa, szkoda, że akurat go przyłapano, jak próbował ją uratować Sad Dostał porządne lanie... ech... W dodatku w Ronim podoba mi się, że jako jedyny z piłkarzy Divino umie przyznać się do błędu i przeprosić. Przeprosił Suelen za to, co spotkało ją w klubie, fakt faktem, Suelen była wtedy na niego obrażona i trudno się jej dziwić, ale teraz, kiedy zobaczyła, że faktycznie żałuje i w dodatku ryzykuje życiem, żeby uwolnić ją z łap bandziorów, to pewnie inaczej na niego spojrzy.
Czytałem, że Roni i Suelen pobiorą się chyba w przyszłym tygodniu, Roni, żeby zaprzeczyć plotkom o jego orientacji, a Suelen, żeby dostać zieloną kartę... może jednak zbliżą się do siebie i się pokochają, mam nadzieję.

Denerwuje mnie Nina, nie podoba mi się to, co teraz robi. Denerwuje mnie sposób, w jaki uwodzi Maxa, dla mnie te sceny są nieprzyjemne. Aż dziw uwierzyć, że Marcello Novaes i Debora Falabella stworzyli kiedyś piękną parę w O Clone, a teraz, jak się na nich patrzy, to widać odrazę, jaką Nina go darzy i do od razu przechodzi na widza. Max jest taki głupi... on chyba naprawdę został stworzony po to, żeby przyprawiać Carminhę o ból głowy. Gdyby nie on, to pewnie Carminhe łatwiej byłoby osiągnąć pewne cele. Strasznie szkoda mi Ivany, to jak upokorzył ją Max było straszne :/ Szkoda, że mszcząc się na Carminhi i Maxie, Nina przy okazji rani Ivanę...
Swoją drogą, bardzo ciekawe było to włamanie do domu Tufao. Trzymało w napięciu. Hehe, podobało mi się, jak Max wyłączył alarm, a Nina go włączyła Laughing Szkoda mi Janainy, bo bardzo zawiodła się na synu, ale przynajmniej przejrzała na oczy.
Obawiam się, że wspólnictwo Maxa i Niny może źle się skończyć dla Niny.
Hm... Carminha jest bardzo mądra, ale dziwi mnie, że nie powiązała faktów, że Nina musiała pomóc Luciowi i Maxowi się ukryć. W końcu, domyśliła się, że Lucio był włamywaczem i całą noc ukrywał się w ich domu, a rano miał na sobie ubrania Maxa, ale przecież mogła przypomnieć sobie, że Nina wmówiła wszystkim, że widziała, jak ktoś uciekał, a więc sądzę, że Carminha mogła się domyślić, że Nina też nie do końca jest szczera i nie mogła widzieć uciekającego zbiega, skoro Carminha domyśliła się, że on nie wyszedł z domu, tylko pojawił się rano, tak jakby wszedł...

Jorginho znowu zerwał z Deborą Rolling Eyes On chyba nie ma własnej dumy, ugania się za tą Niną i ugania, kiedy u boku ma tak wspaniałą kobietę. On chyba lubi komplikować sobie życie. O ile podoba mi się jego upartość w dążeniu do niektórych spraw, o tyle z Niną mógłby dać sobie spokój...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:40, 30 Paź 2013    Temat postu:

Ariel napisał:
Oglądam wciąż "Avenidę Brasil", jestem po odcinku 40-tym, w miarę okrągła liczba, więc przydałby się komentarz.

Zacznę od tego, że w "Avenidzie Brasil" po raz pierwszy właściwie poczułem prawdziwą nowoczesność w realizacji Globo. Gdyby zestawić sposób realizacji globówek z końca lat 90-tych czy kilku lat po 2000 roku, z Avenidą, widać przepaść czasową. Co prawda, nowoczesność mi nie przeszkadza i nawet przypada mi do gustu, ale i tak jakoś tęsknię za dawnym stylem globówek, takim, który urzekł mnie lata temu.

Nie sądziłem, że Debora Falabella będzie tak fenomenalna w swojej roli. Na początku miałem wątpliwości, czy udźwignie rolę protagonistki, w dodatku dosyć skomplikowaną, no i trzeba przyznać, że wychodzi jej to znakomicie. Jest niesamowicie przekonująca i naprawdę szkoda, że wybrano dla niej tak miernego partnera jak Caua Reymond. Nie przepadam szczególnie nawet za samą postacią Jorginha (ani za wątkiem miłosnym Niny i Jorginha - nie lubię tego typu historii miłosnych, także w postaci Niny najbardziej interesuje mnie jej zemsta), ale chciałbym, aby grał go jakiś lepszy aktor. Jak na razie, w kilku scenach wypadł dobrze, ale w większości akcji sztuczność gry Cauy aż raziła. Skoro już jestem przy aktorach, to ostatnio zaczął mnie przekonywać Marcello Novaes w roli czarnego charakteru. Jego postać jest odrażająca, ale sam aktor widać że coraz bardziej wczuwa się w rolę i kto wie, czy za kilkanaście odcinków nie powiem, że do roli Maxa wybrano odpowiedniego aktora. Najbardziej przemawia do mnie Adriana Esteves - bardzo pasuje do niej rola Carminhi i właściwie nie ma odcinka, w którym czymś ta postać by mnie nie zaskoczyła. Najlepszym aktorem jak na razie jest dla mnie Alexandre Borges, który jest wprost stworzony do roli Cadinha Razz.

Dotychczas dosyć szybko znajdowałem sobie w każdej telenoweli ulubioną postać, zazwyczaj drugo- lub dalszoplanową. W "Avenidzie Brasil" mam z tym problem. Po 40 odcinków mamy mniej więcej zarysowaną każdą z postaci, ale trudno wciąż utożsamić się z którąś z nich. Wątek Suellen z początku zapowiadał się rewelacyjnie, ale ostatnio jakoś podupadł w moich oczach. Może dlatego, że wciąż jakby stoi w miejscu, czyli "Suellen daje na prawo i lewo". Isis Valverde spisuje się bardzo dobrze, mam nadzieję, że postać jeszcze zostanie rozwinięta tak jak na to czekam. Wątki komediowe przyjemnie się ogląda, ale jeszcze za wcześnie, by ocenić czy to fajne dodatki do całości czy tylko zapychacze. Miejmy nadzieję, że to pierwsze. Wątek Cadinha wciąż u mnie przoduje jako drugoplanowy. Nie spodziewałem się, że Tomas tak szybko dowie się o podwójnym życiu ojca. Ciekawe ile wytrzyma z językiem za zębami obserwując "hipokryzję tatusia". Wątek śmietniska nie odgrywa już takiej roli jak na początku, ale mimo to bardzo go lubię. Wciąż nie mogę do końca rozgryźć postaci Lucindy - mam wrażenie, że w późniejszym czasie może okazać się postacią-kluczem historii. Z ostatnich akcji najbardziej podobało mi się "porwanie" Carminhii - świetnie zrealizowane, z zaskoczeniem, i nawet czarnym humorem. Nina jest naprawdę twardym zawodnikiem i kto wie, czy z czasem nie stanie się gorsza niż sama Carminha. Uwielbiam kiedy wymiotuje po usłyszeniu o kolejnych matactwach dawnej macochy, i obsesyjne wręcz mycie rąk po masażu stóp Świętej Carminhii ;d. Nad zemstą, jak to zazwyczaj bywa, pojawia się miłość. Kiedy już Rita postanawia być z Jorginhem - myśl o zemście natychmiast daje o sobie znać i wszystko rujnuje. Kto wie, czy nie nadejdzie czas, kiedy z Rity zupełnie wyparują jakiekolwiek uczucia, kiedy zatraci się w swojej zemście. Notabene postać czasami przypomina mi główną bohaterkę z "Angeli".

Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:40, 30 Paź 2013    Temat postu:

Ja aż tak nie odczuwam tej nowoczesności, może dlatego, że w globówkach zakochałem się odkąd produkowali już nowocześniejsze produkcje (pamiętam te wymyślne zmiany scen w DCDP, kiedy obrazy się pokrywały, czy zmieniały się tła, a postać zostawała, by po chwili zniknąć, a na jej miejsce pojawiło się coś nowego... mam nadzieję, że rozumiecie, co mam na myśli).

Debora Falabella rzeczywiście jest świetna. Ogólnie, cała obsada nieźle się spisuje, tylko właśnie Cauya trochę odstaje od reszty.

Nie dziwię się, że nie masz jeszcze ulubieńca w rolach drugoplanowych. Niestety, ale w Av. Brasil są to typowe zapychacze, dopiero niedawno mnie zaczęło interesować więcej wątków, które dopiero teraz zaczynają się bardziej rozwijać i idą w odpowiednim kierunku. Moim ulubieńcem od jakiegoś czasu jest Roni i cały czas mam nadzieję, że będzie z Suellen, ale to niestety mało prawdopodobne Sad

Ostatnio coraz więcej tajemnic wychodzi na jaw. Wreszcie zbliżamy się do tego wyczekiwanego setnego odcinka, kiedy to ma nastąpić wielki zwrot akcji. Zastanawia mnie, co to ma być, skoro jakieś wielkie Boom, większe niż w A Favorita, gdzie widzowie do ok. 60 odcinka nie wiedzieli, kto jest protką, a kto antagonistką, a tych których podejrzewali, obstawiali źle. Boję się tylko, żeby twórcy nie zrobili za dużego napięcia wokół tego zwrotu, albo za dużego szumu, a później okaże się, że to co nam zafundowali, nie sprosta oczekiwaniom widzów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:41, 30 Paź 2013    Temat postu:

Rosemary napisał:
ja czekam , aż Carmi dowie się prawdy o Ninie vel Ricie ale to już blisko wyjaśnienia zagadki , powinna się też wyjaśnić sprawa ojca Jorginhio wogle Caua psuje mi wszystkie sceny ze sobą , a już ta jego rozpacz jak zboczył Nine i Maxa razem na mnie nie podziałała , swoją drogą Nina trochę się przeliczyła co do Maxa bo dla niego to , żaden problem się do niej dobierać w domu jak są wszyscy , z Carmi mu wychodziło to z nią nie , do tego to pasożyt i nie będzie mi szkoda tej postaci jakby przypadkiem mu się zginęło Wink i scena w której Nina rani się sekatorem , żeby tylko Max jej dał spokój bardzo wymowa jak dla mnie odnośnie jej charakteru , ale chcąc im dokopać , nie zniżyłabym się na miejscu Rity brać się za Maxa to zbyt proste i jak widać nie wzieła pod uwagę tego , że ktoś ich zobaczył ale też to nie jest coś co bym ją wzruszyło czy zabolało , przeprowadza do końca to co zaplanowała mimo , że rani osobę , która ponoć kocha i teraz się ujawni ta jej druga strona natury...
Sulen dostała dobrą lekcje pokory ale czy to coś da zobaczmy....jak wyjdzie ... swoją lekkomyślnością o mały włos nie przypłaciła życia swojego i Roniego , który chciał ją uratować a sam przez to wpadł .
Cadhinio chce się ożenić z Alexią i ślub chyba skończy się małym skandalem ale należy się tej dwójce , nie można oszukiwać dzieci i Paloma dobrze zarobiła Very Happy
Uśmiałam się z Noemi i Veronici jak odwiedziły nie zależnie od siebie Cadhinia na wyspie a on i tak uciekł jak one się biły we dwie Laughing ale Cadinhio i tak do nich ciągnie i jak widać na przykładnie Noemi jak by Vero nie przyszła to skończyłoby się to finałem a tak... ucieczką
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:41, 30 Paź 2013    Temat postu:

Bardzo nie podobają mi się niektóre zagrania Niny... ona naprawdę jest chora na punkcie tej zemsty. Na początku bagatelizowałem, kiedy Carminha i Jorginho nazywali ją psychopatką, ale chyba naprawdę tak jest. Ona nie jest normalna... niby kocha, niby chce sprawiedliwości, ale ile niewinnych ludzi przy tym krzywdzi. Biedna Ivana, ale najwyższa pora, żeby uwolniła się od tego pasożyta Maxa. Max chyba jest za ambitny i chciałby być kimś ważniejszym, niż tylko szwagrem odnoszącego sukcesy sportowca. Nie zna swojego miejsca w domu, chciałby być panem posiadłości. Adauto np. ma taką samą pozycję jak Max, ale mu ona wystarcza i cieszy się życiem, a Maxowi ciągle mało. Choć przyznam, że gdyby postawić się na jego miejscu, to trochę mi go szkoda. Zawsze jest poniżany przez Carminhę, a w domu naprawdę traktują go jak zło konieczne. Nie ma to jak mieszkać na swoim, a nie na łasce innych. Ale Max jest za wygodny, żeby samemu zarobić na utrzymanie i dom dla siebie i Ivany, więc niech ma to, na co zasługuje.

Wreszcie doczekałem się par, jakim kibicuję Very Happy Na pierwszym miejscu jest u mnie oczywiście Suelen i Roni. Scena w więzieniu, jak zgodziła się wyjść za Roniego świetna i jak oboje krzyczeli, niech żyją narzeczeni i ten buziak Suelen. To może być nietypowy związek, ale może z czasem przerodzi się w coś większego. Widać, że to zgrany zespół i małżeństwo interesów może im wyjść na dobre. Roni chyba sam ma wątpliwości do swojej orientacji i chce się ukrywać, ale może jednak przekona się z czasem, że woli kobiety... chciałbym, żeby był z Suelen, bardzo do siebie pasują. Lubię ich relacje od początku, mimo iż najpierw się sprzeczali, to i tak już wtedy było czuć chemię.
Druga para, która coraz bardziej mi się podoba to Tessalia i Darkson, myślę, że Leleco może sobie narobić na własne podwórko zatrudniając Darksona do sprawdzenia wierności swojej żony (swoją drogą, od kiedy oni są po ślubie. Cały czas zwracają się do siebie, jakby byli małżeństwem). Tessalia, kiedy dowie się, co wymyślił Leleco, może całkowicie przestać ufać Leleco i będzie miała do tego pełne prawo.
Ciekawa parka do Olenka i Silas. Ciekawa o tyle, że dość skomplikowana, skoro oboje mieli dość ważne relacje z Monalisą. Mona na pewno nie będzie zachwycona, kiedy dowie się, że jej najlepsza przyjaciółka spotyka się z jej mężem, ale w sumie sama jest sobie winna. Miała okazję i jej nie wykorzystała.

Hehe, akcja na plaży była świetna Laughing a kolejny ślub Alexii zakończony kolejną klapą jeszcze lepszy Very Happy Podobały mi się najbardziej pijane Vero Noemia. Ktoby przypuszczał, że będą pocieszać Alexię i Cadinha Laughing
Trochę nie dziwię się Palomie, ale z drugiej strony... jest trochę trudnym dzieckiem i dość wybuchowym. Ciężko przewidzieć jej reakcje na cokolwiek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:41, 30 Paź 2013    Temat postu:

Ariel napisał:
Jestem po odcinku 61, więc powiedzmy, że mocno nadganiam do obecnych odcinków Razz.

Zacznę od tego, co spodobało mi się ostatnio najbardziej - mianowicie wieczór kawalerski Ruya, na który wtargnął Cadinho ;d. Najlepszy porter jaki w życiu widziałem! Bardzo się uśmiałem na tych scenach. Wódka lała się strumieniami, więc wskazanie alkomatu i aresztowanie Cadinha w pełni zrozumiałe. Biedny Cadinho, tak bardzo umilił Ruyowi życie, a Alexia nasłała na niego gliny. Bardzo podoba mi się dotychczasowa kreacja wątku Cadinha - jest interesujący już od samego początku i po prostu uwielbiam Alexandre Borgesa w rolach komediowych - niesamowicie mu wychodzą Smile.

Wątek główny gna do przodu jak burza i choć pewne elementy są do przewidzenia, to wciąż mam wrażenie, że autor telenoweli chce jak najszybciej przerobić to, co jest standardowe w tego typu wątkach, aby wkrótce przejść do czegoś, czego jeszcze nigdzie nie było. Jak na razie najbardziej nie podobało się uczynienie Jorginha biologicznym synem Carminhii - i znów, po raz kolejny, wychodzi na to, że Rita staje między zemstą na kobiecie, której nienawidzi, a miłością do jej syna... Wolałbym inne poprowadzenie tego wątku. Jeśli już koniecznie chciano pokazać, że Carminha zostawiła już wcześniej dziecko na wysypisku, to mogli dać inną postać, nie "Batatę" - wyszło zbyt typowo i przerysowanie. I pojawił się tym samym kolejny powód, dla którego nie lubię postaci Jorginha i wolałbym, aby Nina znalazła sobie kogoś innego. Zresztą, i tak Jorginho ma bardzo niewiele z Bataty...

Ponad 20 odcinków temu zaczął mnie nudzić wątek Suellen, ale został odbudowany na tyle, że znów bardzo go lubię i uwielbiam sceny z naszą serialową "vagabundą" Very Happy. Uśmiałem się, kiedy wymyśliła swoją ciążę i teraz wmawia każdemu, że jest ojcem jej dziecka - niezły biznes sobie Suellen urządziła, na pewno bardzo dochodowy Razz.

Wątki dalszoplanowe trochę mnie nużą, czasem mam ochotę przewinąć sceny z Muricy i Adauto czy Laleco i Tessalią - czasem są śmieszne, ale coraz bardziej wyglądają mi na zwykłe zapychacze, nie dodatki, i pewnie tworząc eksportową wersję serialu - wiele z tych wątków bym powycinał, bez większej straty dla serialu. Nawet z korzyścią.

Ostatnio zaczął mnie interesować także wątek Dolores. Na początku miałem skojarzenie z Edivanią z "Dwóch twarzy", kiedy zaczęła głosić Słowo Boże na przystanku (czy lotnisku?, już nie pamiętam). Ciekawe jaka będzie reakcja Roniego, kiedy dowie się, że jego matka była kiedyś bardziej wyzwolona niż obecnie Suellen Very Happy.

Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:42, 30 Paź 2013    Temat postu:

To, że Jorginho jest synem Carminhii było wiadome od początku telenoweli, jak tylko Carminha pojechała po Batatę na śmietnisko, to że prawda wyjdzie na jaw, było pewne prędzej czy później. Mnie zaskoczyło to, że wyszło to w miarę szybko, bo już w okolicach 60 odcinka, myślałem, że to będzie jakoś przy finale.
Joao Emanuel Carneiro lubi takie zabiegi z relacjami rodzinnymi. Przed premierą pisał, że właśnie w wątku Carminhii i Jorginha chce powtórzyć schemat ze swoich poprzednich telenowel (w A Favorita Lara (protagonistka) była córką Flory (antagonistki) i tam też było to wiadome od samego początku, a Lara dowiedziała się tego nieco później). Mi akurat ten zabieg się podobał, bo jakby bardziej skomplikował całą historię.

Wątki drugoplanowe to niestety bardzo słaby punkt Avenidy Brasil Sad A szkoda... od kilkudziesięciu odcinków jest już lepiej, ale nadal wątki poboczne są co najwyżej przeciętne Sad
Tylko Ronielen (Roni i Suelen) trzymają fason, wątek Cadinha i jego kilku kobiet również, Monalisa, Olenka, Silas i Iran też, ale już mniej. Tessalia, Darkson i Leleco ostatnio jakby osłabli, choć teraz chyba zrobi się ciekawie, kiedy Muricy i Leleco zaczynają romans Laughing

Ale bez wątpienia najmocniejszym punktem całej telenoweli jest wątek zemsty, który jest wyśmienicie poprowadzony. W Dwóch Twarzach byłem trochę rozczarowany, bo wątek główny został nieco przyćmiony przez wątki poboczne, tutaj tego nie ma i wątek główny nie dość, że jest prowadzący i jest go najwięcej, to jeszcze jest najciekawszy.
Ostatnie odcinki, kiedy Carminha powoli demaskowała Ninę były doskonałe, a wczorajszy to już mistrzostwo. Chciałem wytrwać do 2.00 w nocy, ale nie dałem rady, już po 23 padłem jak trup Very Happy Ale z samego rana obejrzałem odcinek.
Konfrontacja Rity i Carminhii świetna. Carminha doskonale wszystko rozegrała. Ta scena była dość ponura, a scena na cmentarzu jak z dreszczowca. Zdziwiło mnie, że Carminha tylko nastraszyła Ninę i kazała jej się trzymać z daleka. Byłem pewien, że będzie chciała ją zabić, ale najwidoczniej, Carminha to antagonistka jak Barbara - nie zabija i pewnie dlatego ją lubię, bo jej intrygi są bardziej wymyślne niż kulka w łeb ;) Choć pewnie się na tym przejedzie, bo Nina już zamierza nie spełnić swojej obietnicy i wrócić się zemścić.
Podobał mi się zabieg powtórzenia scen z pierwszego odcinka. Wszystko jakby powtórzyło się od nowa, fajna klamra zamykająca pierwszy etap serialu. Mówię tutaj o scenie, jak Carminha krzyczy do Niny, żeby prosiła ją o wybaczenie. Podobnie, jak w pierwszym odcinku, kiedy prosiła o to samo Ritę. Wtedy to Rita na nią napluła, a teraz role się odwróciły - nie dość, że Carminha zdobyła przeprosiny, to jeszcze napluła na Ninę.
Bardzo dobre sceny, aż nie mogę doczekać się kolejnych capitulos. Jeszcze żeby wątki drugoplanowe były lepiej rozwinięte.

Pierwszy raz, kiedy oglądam globówkę w oryginale, widzę, jakie sceny można byłoby usunąć. Przy Passione i CE nie widziałem niczego, co zasługiwałby na wycięcie w wersji eksportowej, a w Av. Brasil widzę, że wersja eksportowa może być lepsza od oryginalnej. Dynamiki nie brakuje, ale wątki poboczne mogłyby szybciej się rozwijać i pewnie w wersji eksportowej tak będzie. Myślę, że 140 odcinków, to dobra liczba dla Av. Brasil na eksport.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:42, 30 Paź 2013    Temat postu:

Co za odcinki! Pochłania się je jednym tchem. Nina naprawdę jest okrutna dla Carminhii, nie sądziłem, że aż tak będzie ją poniżać, czasem nawet mi szkoda Carminhii, ale zasłużyła sobie, nie mniej, uważam, że Nina zachowuje się naprawdę obłąkanie.
Carminha gotująca w rezydencji, Carminha nazywająca Ninę "panią", Carminha podająca do stołu, Carminha ścierająca kurze, podłogi, dywany... ciężko to wszystko sobie wyobrazić. Ciekawe, jak długo będzie trwała ta zabawa, bo rodzinka Tufao wkrótce wróci do domu i wtedy na pewno nie pozwoliliby na takie traktowanie Carminhii. Ciekawe, co jeszcze Nina planuje...

Kiedy już się wydaje, że nie można bardziej upokorzyć Carminhii, to Nina udowadnia, że jednak można... Ale chyba po odcinki 105 bardziej poniżyć Carminhii nie można. Nina jest bardzo okrutna, nie wiem nawet, czy nie gorsza od Carminhii. Dziś już poważniej było mi żal Carminhii. Nieźle wszystko w sobie tłumi, ale podejrzewam, że jeszcze odwinie się Ninie, ale nieco później, na pewno nie zostawi tak tych wszystkich upokorzeń.
Carminha zasłużyła sobie na kopa w tyłek i trochę pracy (niby w gotowaniu i sprzątaniu nie ma nic złego, ale w tym przypadku, jednak Nina wie, że to ugodzi najbardziej w Carminhę). Zastanawia mnie, czy po tym wszystkim, co teraz przechodzi Carminha, nie zrobi remontu w pokojach służby, skoro widzi, jak słabe mają warunki.
Ciekawi mnie matka Carminhii. Kiedy Nina wspomniała dziś o niej, Carminha jakby się wzruszyła. Wydaje mi się, że kochała swoją matkę, widać, że ten temat bardzo ją bolał. Podejrzewam, że Lucinda miała coś wspólnego z matką Carminhii, sądzę, że mogła przyłożyć się do jej śmierci i dlatego Carminha jej nienawidzi. Może Lucinda to ciotka Carminhii? Pewnie wkrótce kolejne tajemnice wyjdą na jaw... Mam nadzieję, że związek Lucindy i Carminhii nie wyjdzie na jaw w etapie końcowym, tylko wkrótce.

Nie umiem rozgryźć Niny. Dlaczego nadal pomaga Maxowi? Czyżby chciała go w sobie rozkochać i później dać mu nauczkę zostawiając go? A może rozkochując w sobie Maxa chce zadać Carminhii kolejny cios? Chyba nic bardziej nie zaboli ex-macochy Rity, jak zdrada zaufanego kochanka.

Nie mogę się już doczekać kolejnych odcinków... dzisiejszy był chyba najlepszy, jeśli chodzi o konfrontacje Carminhii i Niny, aż trudno sobie wyobrazić, co jeszcze Nina zrobi.
Bez wątpienia, w Avenida Brasil jest jedna z lepszych protagonistek. Nina nie jest zła do szpiku kości, a więc nie można powiedzieć, że to protka typu Rubi, czy Teresa. Nina jest jeszcze bardziej nowatorska, a przede wszystkim inteligentna. Ona i Carminha to godne siebie przeciwniczki, ciekawe, która wygra w ostatecznym rozrachunku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:43, 30 Paź 2013    Temat postu:

Rosemary napisał:
jak już zaczęłam to skończę tą telę , ale męczę się strasznie na niektórych wątkach i przewijam bo nie dałbym rady wytrzymać tyle tych nie potrzebnych scen do wycięcia i to przesłania mi to co w tej teli najlepsze i bardziej wykorzystałabym niektóre postaci , co są tłem w tej teli i nie wiadomo po co je wprowadzali i w tym wypadku mogli wybrać początkujących aktorów a nie już z jakimś dorobkiem bo tylko się marnują w tej teli , przykładem tu jest matka Alexi gdzie ja bym jej wątek rozbudowała bo aż się prosi o to , albo ta aktorka co grała w CE a tera gra fryzjerkę w salonie u Monalisy.
Nie umiem rozgryźć Niny bo tak naprawdę zemsta zemstą ale to drugie dno i to dobre oblicze też przy tym wychodzi i mimo upokarzania Carminhy (muszę powiedzieć , że nic tak do mnie nie przemówiło jak scena obcinania włosów to było mocne wszystko inne da się znieść i nie powinno boleć Carminhy raczej jej dumę ) potrafi zrobić tez coś dobrego jak zmusiła Carminę by trochę inaczej się do Agaty odnosiła i to był prezent od Niny dla małej po tylu cierpieniach co kochana mamusia jej wyrządziła coś się małej należy. To co Nina robi z Maxem to chyba najbardziej boli Carminhę i dobrze i tu popieram działania Niny nawet jak są one nieczyste , za długo Carminha oszukiwała wszystkich w domu i męża , jego rodziców i szwagierkę gdzie w ich domu spała latami z jej mężem , należy jej się za to i widać boli i to bardzo. Tak bardzo , że nie wie jak się zachować a jej zazdrość o Maxa jest niezrozumiała dla reszty bo przecież nie przyzna się co ją z nim łączy , zresztą teraz przeszła załamanie i siedzi w klinice , chociaż nie wiem czy jej coś pomoże to.
Jorginho szuka swoich rodziców fajne te wstawki z przeszłości są i jest blisko odkrycia prawdy , która mu się należy i tu Carminha też ma problem bo on jej tego nie wybaczy jak ją pozna i jeszcze się dowie , że ojcem jest Max. Oby Jorginho dał w końcu spokój Deborze niech ona się bierze za Irana bardziej do siebie pasują Smile, ale też nie wierzę w jego szczęśliwy koniec z Ritą chyba powinni być osobno na końcu a nie razem , nie da się szczęścia zbudować na czyimś nieszczęściu za dużo się wydarzyło , by mogli być razem tak mi się wydaje ale kto wie jak to się skończy.
Sulen i Roni to moja ulubiona para i ładnie go podeszła w ostatnim odcinku by w końcu wsiąść co jej się należy Embarassed
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:43, 30 Paź 2013    Temat postu:

Mnie Av. Brasil nieco rozczarowała, ale nie męczę się. Nie oglądam z takim zapałem jak poprzednich telenowel, które oglądałem zgodnie z emisją w Brazylii, ale nie jest najgorzej. Jestem pewien, że w wersji eksportowej wątki poboczne będą bardziej dynamiczne, co sprawi, że będą lepiej wyglądały.

Ja czasem mam wrażenie, że Nina przesadza i mogłaby już wydać Carminhę... to co teraz do niczego nie prowadzi, tylko do poniżenia Carminhii. Wzbudza tylko podejrzenia u innych i cierpienia reszty rodziny. Niby pomogła Agacie, że choć raz Carminha poświęciła jej swój czas, ale teraz Agata cierpi, że jej mama jest w hospicjum. Przyznam, że liczę na odwet Carminhii, bo mam nadzieję, że taki nastąpi.

Suelen i Roni są świetni i moim największym życzeniem odnośnie Avenidy jest żeby na końcu byli razem. Oby Roni nie okazał się stuprocentowym gejem, niech będzie biseksualny i zdecyduje się na związek z Suellen, bo bardzo do siebie pasują.
Jej ostatnie zagranie na boisku było świetne Laughing

Nie podoba mi się, co zrobili z Lucindą i Maxem... o ile inne powiązania rodzinne mi nie przeszkadzały, o tyle Lucinda matką Maxa mi się nie podoba... Za mało nawiązań do tego było i jak dla mnie, to zbyt naciągane i chyba wymyślone w ostatnich tygodniach...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:44, 30 Paź 2013    Temat postu:

Ariel napisał:
Jestem już po 120 odcinkach "Avenidy Brasil", także pora na jakiś skromny komentarz z kilkoma spostrzeżeniami. Po pierwsze pragnę zaznaczyć, że absolutnie nie rozczarowałem się serialem - właśnie w ten sposób go sobie wyobrażałem, jako coś lekkiego, przyjemnego w oglądaniu, raczej niezmuszającego do myślenia (choć jest kilka fajnych zagadek), także otrzymałem to, czego się spodziewałem. Jedyne co mam w tej kwestii do zarzucenia to sprawa ulubionej postaci, bo takiej niestety wciąż nie mam. Jest wiele postaci, które darzę dużą sympatię, ale żadna w moich oczach nie wybiła się na tyle, aby była moją ulubioną. Przy innych telenowelach raczej nie miałem tego typu sytuacji.

To, co mi się podoba:
- korzystanie z soundtracku w serialu jest godne podziwu i jest jedną z najmocniejszych stron "Avenidy Brasil"; w innych telenowelach zazwyczaj albo przesadzano z którąś piosenek, albo w kółko puszczano te same (np. w "Dwóch twarzach" część Internacional soundtracku usłyszałem chyba w okolicach 100. odcinka), czasem nawet niektórych w ogóle nie wykorzystywano w serialu pomimo iż były w soundtracku (czytałem, że między innymi w "A Favorita" tak właśnie było), a w "Avenidzie..." wszystko wygląda jak należy; do każdego z wątków dopasowano kilka motywów muzycznych, puszczanych mniej więcej w równych proporcjach, co mnie osobiście bardzo się podoba; przyznam także, że po ściągnięciu kolejnego odcinka, najpierw spoglądam, jaką piosenkę wrzucono do napisów końcowych;
- ciekawy wątek zemsty, który wprowadza także coś nowego z ten jakże popularny i wyeksploatowany motyw telenowelowy, głównie za sprawą celu mszczenia się; pojawia się funkcja moralizatorska, która ma Carminhę wiele nauczyć. Wszystko fajnie, ale sprawa wydaje się mieć drugie dno i czasem można odnieść wrażenie, że słowa " Nie zrobię ci nic więcej, czego byś nie znała" również mają zupełnie inne znaczenie w umyśle Carminhii niż sądzi Nina i pewnie większość widzów. Kto wie, czy Carminha nie znała już tych wszystkich "tortur" z młodzieńczych lat? I czy w momencie znęcania się Rity nad nią, nie przypomniała sobie o dawnych wydarzeniach, które wręcz przyćmiły jej umysł i popychały do posłusznego wypełnienia poleceń mścicielki, a w końcu do coraz częstszych ataków szału? Ja zauważam pewien łańcuch wydarzeń i poniekąd odnoszę wrażenie, jakby z Niny wyrastała pod pewnymi względami druga Carminha; no i w końcu główna bohaterka nie staje między wyborem miłości i zemsty, mimo że jej ukochany to syn jej ciemiężycieli;
- wątek Cadinha w końcu ruszył do przodu; po odkryciu jego podwójnego życia przez żony bigamisty zrobiło się trochę nudno i tak się utrzymywało przez wiele odcinków, ale od momentu, kiedy byłe żony stały się kochankami naszego wielbiciela kobiet od razu zrobiło się o wiele ciekawiej; biedny Carlinho, o perdao - Cadinho, teraz został podzielony na trzy części na wszystkie swoje babeczki i czeka go ciężki żywot; urodziny Cadinha także mi się podobały, szczególnie mina kelnera przyjmującego kolejne żony solenizanta;
- wątek Muricy i Leleco też ostatnio podoba mi się bardziej niż zwykle; podczas wyjazdu całej rodzinki widocznie zbliżyli się na nowo do siebie i przeżywają drugą (a właściwie trzecią) młodość i zarazem miłość; i jak tu się nie uśmiać, kiedy po igraszkach zapewniają siebie wzajemnie, że to był już ostatni raz?
- wątek Suelen i Roniego wciąż jest moim ulubionym z wątków pobocznych, ale mimo to nie zachwyca mnie na tyle, bym go uwielbiał; podoba mi się ukazanie postaci Roniego - nie jest ani w pełni gejem, ani też hetero, właściwie to on sam chyba tego nie wie, i to właściwie nie jest jedyna rzecz, której nie wie, głównie z powodu nacisków ojca, który już chyba po urodzeniu Roniego ustalił jak będzie wyglądało jego życie; trzymam kciuki, aby związek Suelen i Roniego utrzymał się do końca serialu w jak najlepszej kondycji;
- uwielbiałem te spokojne, szczere rozmowy Niny i Tufao, których ostatnio w przypływie ogromnego napięcia w relacji Nina-Carminha, jakby zanikły; wiadomo, że w "Avenidzie Brasil" wszyscy mówią podniesionym głosem i czasem aż mnie od tego głowa boli, więc może dlatego też ten spokój w scenach rozmów Niny z Tufaem tak mi przypadł do gustu, ale oczywiście nie tylko z tego powodu;
- od początku wiedziałem, że Lucinda to będzie bardzo ważna postać, właściwie rzecz biorąc - kluczowa dla całej historii - i po 120 odcinkach ta postać nadal wydaje mi się najbardziej tajemnicza i intrygująca; wiemy raczej na pewno, że przed laty wydarzyło się coś, co spowodowało, że Carminha ją znienawidziła do szpiku kości i chyba nie chodzi tylko samo wychowanie się na śmietnisku.

To, co mi się nie podoba:
- główny wątek miłosny, tak bardzo jak mi się podobał na samym początku przed przeskokiem czasowym, tak bardzo teraz, z Niną i Jorginhem, mi się nie podoba właściwie wcale; i nie chodzi tu już nawet o Cauę Reymonda, do którego w końcu nawet przywykłem, ale uważam, że ten wątek jest poprowadzony naprawdę słabiutko i wciąż opiera się właściwie tylko i wyłącznie na jednym powtarzanym do znudzenia schemacie, tzn. Jorginho dowiaduje się czegoś nowego, po czym wyraża swoje ogromne pretensje do Rity, że mu wcześniej nie powiedziała, po czym oboje się kłócą i piłkarz jedzie do Lucindy na wysypisko, kobieta także nic mu nie mówi, także wścieka się na nią, pokrzyczy jaka to ona niedobra i wychodzi z trzaskiem drzwi popłakać sobie, często przy tym się schlać, by potem wrócić do swojego mieszkanka, do którego na skuterku już podąża Nina, aby wyjaśnić ukochanemu całą sprawę, trochę pobiadolą, po czym Nina wskakuje mu całą objętością ciała w ramiona i idą do łóżka, po wzajemnym zaspokojeniu się, Jorginho przypomina sobie, że przecież jest zły na Ninę i znów się z nią kłóci, po czym wyrzuca ją z mieszkania, a potem jedzie wyżalić się biednej Deborze, której ramię już jest aż nazbyt przesiąknięte i anielska cierpliwość staje się jeszcze bardziej anielska; zapomniałbym, że Jorginho jeszcze od czasu do czasu sobie polunatykuje; no i tak to mniej więcej wygląda i wkółko się powtarza; wątek nie przekonuje mnie niestety w najmniejszym stopniu i głównie z tego powodu "Avenida Brasil" nie pobije w moim osobistym rankingu "Angeli";
- mam naprawdę szeroką tolerancję na wątki humorystyczne i potrafię się śmiać naprawdę z wielu wielu rzeczy, nawet jeśli czasem w ogóle nie mają sensu, ale to, co zrobili ostatnio z Darksonem mnie przeraża, a nie śmieszy; co ta Suelen z nim zrobiła, w co mu się kazała ubierać?!; niestety te "wygibasy" sprawiły, że już nie lubię postaci Darksona tak jak wcześniej, a uważałem jego wątek za miły dodatek do całości; wspomniane "demonstracje" zbyt jednak rzuciły się w moje oczy i pozostawiły wielki niesmak;
- co prawda jeszcze wiele odcinków przed nami, ale w innych telenowelach po 120 odcinkach mogłem zauważyć lepsze kreacje postaci (głównie drugo- i dalszoplanowych, bo Nina, Carminha, Nilo, Lucianda czy Tufao są jak najbardziej interesujące i wyczerpująco przedstawione); w "Avenidzie" mam trochę niedosyt i myślę, że spokojnie, że z wielu bohaterów można było do tej pory znacznie więcej wycisnąć i wcale nie przeszkodziłoby to tej bardzo rozrywkowej formie realizacji serialu;
- o ile jeszcze dałem się w końcu przekonać, że Carminha to biologiczna matka Jorginha, to z podobnym pokrewieństwem Maxa i Lucindy już tak łatwo nie będzie; dla mnie to zbyt cudowne i wymyślone jakby na poczekaniu, bo nie przypominam sobie wcześniej, aby krążyły pogłoski o tej koligacji rodzinnej, a jest na tyle ważna, że jeśli miała zaistnieć, to powinna się pojawić już na początku; to niestety ogromny błąd scenarzysty z wyskoczeniem z taką "rewelacją" po tylu odcinkach.

Dalsze odcinki zapowiadają się ciekawie, nawet bardzo ciekawie, także ruszam dalej z oglądaniem. Cieszę się, że jestem właściwie tylko miesiąc do tyłu z emisją w Brazylii Smile.

Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:44, 30 Paź 2013    Temat postu:

Całkowicie się z Tobą zgadzam, zwłaszcza w tym, co Ci się nie podobało Smile O Jorginhu i Ninie napisałeś najszczerszą prawdę i podsumowałeś ich w najlepszy z możliwych sposobów - są nudni, niestety Sad Joao Emanuel Carneiro potrafi pisać historie akcji, ale wątki miłosne słabo mu wychodzą, w DCDP Preta i Paco też nie byli jakoś super interesujący. U niego zawsze motorem akcji są czarne charaktery i w tym chyba specjalizuje się najlepiej, bo jak dla mnie, to on tworzy obecnie najciekawsze antagonistki.

Też nie podoba mi się więź rodzinna Maxa i Lucindy i też odnoszę wrażenie, że to raczej nie było przewidziane od samego początku. Pamiętam scenę, w której Nilo w kłótni z Maxem wytknął mu, że nawet jego matka nie chciała się nim zająć, a Lucinda chyba przy tym była, więc dziwne, że wtedy jakoś nie zareagowała. Dla mnie to też trochę zbyt wymuszone, za mało było sygnałów odnośnie tego i to mi się nie podoba Sad

Ja tam Darksona nadal lubię. Co prawda jego ekscesy w damskich ciuszkach nie były najładniejsze, ale jego wątek z Tessalią jest bardzo fajnie poprowadzony, ale tak jak i w pozostałych wątkach pobocznych, można byłoby z niego więcej wycisnąć, bo wiele wątków w Avenidzie ma potencjał, który nie jest wykorzystany Sad

Ja jestem obecnie na bieżąco z odcinkami, ale czuję, że wkrótce zaczną mi się zaległości.
Ja Avenidę oceniam najsłabiej z tych, które oglądałem w oryginale, gdzieś tak pomiędzy 6/10 lub 7/10. Zostało mi już "tylko" 35 odcinków do finału i myślę, że ocena się nie zmieni. Jeśli tajemnica związana z przeszłością Lucindy i Carminhii będzie ciekawa, to wtedy pewnie bez wątpliwości postawię 7/10, ale na dzień dzisiejszy ocena się waha pomiędzy 6, a 7. Więcej niż 7 raczej nie przewiduję Sad Nie ukrywam, że miałem wobec tej telenoweli spore oczekiwania, zwłaszcza, że przed premierą mówiono o niej "najlepsza telenowela globo wszech czasów", a ja określiłbym tym mianem dużo innych telenowel brazylijskich, ale na pewno nie tę. Co nie zmienia faktu, że ją lubię, jest dobra, ale nic poza tym. Szału nie ma. Ogląda się przyjemnie, sporo się dzieje, ale nie sprostało moim oczekiwaniom. Co jak co, ale od Globo oczekuję więcej. Pewnie gdyby taką telenowelę zrobiła inna wytwórnia, to byłbym zachwycony poziomem realizacji i prowadzeniem wątków, ale globo przyzwyczaiło mnie, że u nich każdy wątek jest dopieszczony, a tutaj tak niestety nie ma.

Teraz, po pewnym okresie nudy, kiedy Nina cały czas szantażowała Carminhę, uwodziła Maxa itp. itd. wreszcie coś ruszyło. Swoją drogą, rozumiem, że Nina nie chce skrzywdzić Tufao, ale jak dla mnie, jej formy mszczenia się na Carminhii mijają się z celem. Już dawno powinna oddać kompromitujące zdjęcia Carminhii i Maxa Tufao, a nie zwleka z tym nie wiadomo po co. Dla mnie jej zachowanie jest nieracjonalne, a tłumaczenie, że boi się załamania Tufao jeszcze głupsze... Teraz Carminha tylko wychodzi na cierpiętnicę. Teraz jeszcze Carminha załatwi Ninę własną bronią - sama zrobiła jej kompromitujące zdjęcia z Maxem, na domiar złego Max uwiódł Begonię, żeby zdobyć spadek Niny i odzyskać jego zdjęcia z Carminhą... Dla Niny szykują się chyba ciężkie czasy, ale sama jest sobie winna. Już dawno mogła zakończyć tę farsę...

Cieszę się, że Nina i Jorginho trochę przeskoczyli swój utarty schemat, który opisał Ariel i jak na nich już długo są ze sobą. Nawet mieli piękny ślub i w ogóle żyją bez tajemnic, planują wyjazd... no i nie może być tak pięknie. Myślę, że w przypadku Tufao, Nina i Jorginho robią kolejny błąd nie mówiąc mu, że są razem. Tufao się zakochał, oświadczył, rozstał z Carminhą, wszystko dla Niny, a Jorginho woli próbować wyperswadować ojcu miłość do Niny, albo nawet udawać, że go wspiera, niż wyznać, że on i Nina się kochają. To tylko jeszcze bardziej krzywdzi Tufao, bo on robi sobie nadzieje, że Nina zgodzi się na jego propozycje ślubu...

Wątek Cadinha po obiegu wszystkich trzech żon nabrał fajnych rumieńców. Trzy żony to chyba jednak przekleństwo, przecież Cadinho nie miał nawet czasu spokojnie usiąść, cały czas był w biegu pomiędzy jednym domem, a drugim, a jeszcze każda żona pilnie strzegła harmonogramu.
Teraz bohaterowie tego wątku przeżywają chwile, których nawet ja się nie spodziewałem. Już od początku wiedziałem, że Jimmy raczej nie przepada za Cadinhem (zwróciłem na to uwagę w pierwszym odcinku, kiedy wrobił Cadinha w kolację z dwoma żonami w jednym czasie i w jednym miejscu), ale nie sądziłem, że spowoduje, że Cadinho zbankrutuje Shocked Chyba najtrudniej przystosować się będzie Veronice Very Happy I teraz to ona będzie "suburbanką", na których tak narzeka Very Happy Los jednak płata ludziom figle. Ciekawi mnie, jak ta historia się zakończy Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyrtap1993
Príncipe de Corazones


Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 2210
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bujaków

PostWysłany: Śro 23:45, 30 Paź 2013    Temat postu:

Ariel napisał:
Ja co prawda raczej przymykam oczy na dodatki w stylu "najlepsza telenowela wszech czasów" jeszcze przed rozpoczęciem emisji - uważam, że z takimi ocenami i wyróżnieniami powinno się poczekać przynajmniej do zakończenia serialu, ale rozumiem, że to pewna strategia promocji, której osobiście nie popieram, ale z drugiej strony może przynieść zadowalające wyniki oglądalności. Myślę, że "Avenida Brasil" będzie w najbliższej przyszłości hitem eksportowym i pewnie przyjmie się na świecie, jako telenowela przeznaczona raczej dla mas. Albo, co gorsza, Telemundo wymyśli sobie jakiś remake.

Z Paco i Pretą z "Barw grzechu" też może nie było jakiś fajerwerków, ale mimo to uważam ich jak na razie za ciekawszą parę niż Nina i Jorginho. A skoro już mowa o komediówkach, to po zastanowieniu się, myślę, że Joao Emanuel Carneiro trochę przesadził z ilością wątków komediowych. Osobiście, nic nie mam do ich takiej a nie innej ilości, ale myślę, że telenowele z prime-time powinny być raczej dramatyczne, a komediowe wątki powinny stanowić dopełnienie całości. W "Avenidzie Brasil" połowa telenoweli jest właściwie komediówką, przez co mam czasem wrażenie, że oglądam telenowelę z godziny 19, a nie z prime-time.

Przez przypadek sobie trochę naspoilerowałem Razz, na szczęście tylko trochę. Nie sądziłem, że Tufao posunie się do takich działań. Czyli jeszcze wiele przede mną.

Jeśli chodzi o ocenę, u mnie Avenida, mam nadzieję, że dostanie na koniec, może lekko podciągnięte, 8/10. Na dzień dzisiejszy bardziej obstawałbym przy 7-ce, ale jeszcze dam szansę ostatnim 59 odcinkom, jakie mi zostały do obejrzenia.

Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.lastelenovelas.fora.pl Strona Główna -> Telenowele wyemitowane po polsku / Novelas+ Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 6 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Programosy.
Regulamin